Wróć do listy wpisów

Jedzenie a ochrona przed nowotworami

Dodano: 13.07.2018, Kategoria: Porady

Zanim ruszymy do pierwszej pomocy przedmedycznej komuś z pomocą warto zawsze zapobiegać. Ba, jakież to oczywiste, a jakże trudne mimo, że takie proste. Problem tkwi w stałości wyboru i codziennych właściwych wyborach co czynić, jeść i ile.

Nowotwory są już tak powszechne w naszym życiu, iż jestem przekonany, iż masz przynajmniej jedną osobę znana w rodzinie, której problem dotyczy lub dotyczył, a już na pewno ktoś z Twoich znajomych zdradził Ci, iż ma z nim doczynienia. Dotyczy ten problem wszystkich, także i Ciebie. Może nawet nie zdajesz sobie sprawy, iż nosisz w sobie komórki nowotworowe. No bo kto tym się przejmuje jak jesteśmy zdrowi, młodzi, wysportowani i nic nam nie dolega. Problem zaczyna wychodzić bardzo często w późniejszym okresie naszego życia. Ile razy w ciągu ostatnich 5 lat byłeś/aś przebadać się na okoliczność komórek nowotworowych?

Wiem, że niektórzy z czytelników odpowiedzą „jeszcze nie byłem”, inni „no byłem w zeszłym roku”. Odpowiedzi może być wiele w zależności kto czyta i w jakim wieku jest oraz jaką ma świadomość problemu.

Ileż to razy słyszeliśmy, że to co jemy ma kolosalne znaczenia na nasze zdrowie. A ileż to razy ignorujemy ta dietę. Oj, tam, oj tam. Pyszne żeberka nie zastąpią przecież sałatki. Do czasu kiedy to spada na nas jak grom z jasnego nieba informacja o nowotworze. Człowiek potrafi się zmienić wówczas podczas jednej wizyty w przychodni. Idzie do lekarza na badanie myśląc o tych setkach spraw ważnych do załatwienia. Wychodzi po wizycie i, często już nic się nie liczy. Dochodzi do nas smutna informacja. Dopadło i mnie.

Tyleż się o tym mówi jak zapobiegać, tyle pisze, tyle alarmuje, ale często jak grochem o ścianę. Kompletnie nic do nas nie dociera. Przecież to nie dotyczy mnie, prawda?

A przecież tzw rak nie przychodzi nagle jak katar, czy ból głowy. Od dewiacji komórek do wystąpienia pełnych objawów nowotworu mija 10-20 lat, a bardzo często 40-50 lat. Tyle czasu mamy aby hamować lub wyeliminować nowotwór albo nic sobie z tego nie robić i żyć myślą, może mnie ominie.

Przestań się oszukiwać. W dzisiejszych czasach jedzenie które spożywasz jest tak przetworzone, iż każdego dnia dostarczasz potencjalnych składników, które mogą spowodować nowotwór. Wiesz to, wyczuwasz to i starasz się jeść zdrowo, ale co z tego jak wszystko jest przetworzone. No chyba, że mieszkasz na wsi i ze swojego ogródka masz warzywa, jajka podkradasz kurom z kurnika, a własną świnkę ubitą jesz kilka miesięcy. Są i tacy, ale jak wiemy zdecydowanie mniej. Tu wypadałoby wspomnieć o suplementach diety, które w dzisiejszych czasach są niezbędne aby je spożywać aby organizm funkcjonował poprawnie. Powtarzam, przy tak przetworzonej żywności są niezbędne. O tym jednak w innym artykule.

Co jeść zatem?

Ogólnie wszystkie pokarmy możemy sklasyfikować tak.

  1. Te co zmniejszają prawdopodobieństwo rozsiewu nowotworów

– ryby i owoce morza (no i sam sobie odpowiedz jak często je jesz, dziś to przecież rarytas)

– czosnek (wciąż tak mało doceniany bo przecież śmierdzi i nie wypada jeść)

– warzywa typu kalarepa, brokuły, kapusta czyli z tzw rodziny krzyżowych

 

  1. Te co sprzyjają zapobieganiu nowotworów

– herbata (eureka, nie?)

– tłuste ryby

– owoce cytrusowe

– warzywa zielonolistne i pomarańczowożółte, pomidory, marchew, cebula, soja

  1. No i wreszcie te, które sprzyjają nowotworom

– nadmiar alkoholu

– tłuszcze zwierzęce

– oleje roślinne np. kukurydziany

– nadmiar mięsa

 

Statystyki jak wiemy są różne i często bardzo przekłamane ale są. Jak weźmiemy wiec pod uwagę, iż statystycznie co minutę umiera 1,75 człowieka. To dziennie umiera około 400 osób tylko w jednym kraju tylko na nowotwór. Dieta na dziś jest najważniejszym sposobem zapobiegania powstawaniu nowotworom. Społeczeństwo dzisiejszych czasów nie lubi czekać zatem chce coś od razu, od ręki, natychmiast aby się wyleczyć. Nie ma więc w tym nic dziwnego, że producenci środków farmaceutycznych prześcigają się w tworzeniu co i róż nowych leków i coraz droższych bo przecież popyt rośnie. Nawet jeśli nie wiele to daje, człowiek w stanie choroby i tak będzie je przecież kupował i spożywał bo nie da się cofnąć 20-30 lat wstecz aby na nowo zacząć dbać o zdrowie i poprawną dietę.

Ewidentnie i bezdyskusyjnie jedzenie warzyw i owoców zmniejsza możliwość powstania raka.

Wszystkie badane przypadki gdzie człowiek jadł dużo warzyw i owoców zmniejszyło występowalność nowotworu o 50%. Nikt nigdy nie określił dokładnej diety ile i czego z tej kategorii trzeba zjeść aby zmniejszyć ryzyko, ale wydaje się to oczywiste, iż im więcej warzyw i owoców będziemy jeść tym mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwór jest pewne.

Czosnek i cebula to prawdziwa petarda antynowotworowa. Zawierają 30 różnych składników  przeciwrakowych. Jeśli tych warzyw nie spożywasz pomyśl jak bardzo pozbawiasz się ochrony przed nowotworem. Jedz przynajmniej troszkę ale codziennie!

Wspomniałem o pomidorach jako cudownym owocu zmniejszającym ryzyko zachorowania na raka, a to za sprawą likopenu, który ma niesłychane właściwości przeciwutleniające. Tak wiec jedzmy ten owoc w każdej formie również w przetworach tupu ketchup.

Z zielonych warzyw warto spożywać dużo takich o jak najciemniejszym zabarwieniu liści. Zawierają one duże ilości tzw. karoteinoidów, które łącznie z luteiną, którą znajdziemy np. w jarmużu, brokułach, szpinaku czy zielonej sałacie, nie niszczą się podczas gotowania czy zamrażania. Nie możemy tego powiedzieć o innych antyoksydantach jak witamina c czy glutation, które te akurat podczas obróbki cieplnej niszczymy. No ale zawsze coś zostanie.

Cytrusy to kolejna petarda. Zawierają ponad 50 różnych składników niszczących prawdopodobieństwo zachorowania na raka jak karotenoidy, flawonoidy, kumaryny czy limonoidy. Nie powinniśmy ich odstawiać jak nie lubimy kwaśnego smaku. Posłodź wyciskany sok z pomarańczy ale nie pozbawiaj się tej cudownej grupy w walce przeciwko potencjalnie powstającymi komórkami nowotworowymi!

Herbata. Tu jest pewnie zaskakująca informacja dla Ciebie, że ma w sobie składniki zmniejszające ryzyko zachorowania na nowotwór. Co więcej! Niezależnie czy jest to herbata czarna czy zielona, a na świecie inny znany gatunek często spożywany to  ulung (najbardziej znana w Chinach) mają taką sama właściwość. Inne ziołowe herbaty mogą nie mieć składnika zwanego katechinami, który to przyczynia się do hamowania rozwoju raka. Oczywiście najwięcej tego składnika ma zielona herbata, ale zwróć uwagę, iż media zrobiły taką nagonkę iż tylko zielona herbata, że zapomnieliśmy o tym i czarna też ma ten cudowny środek tyle że mniej. Tak wiec pij śmiało. Badania pokazały, że picie herbaty skutecznie zmniejsza prawdopodobieństwo zachorowania na raka żołądka i płuc.

Myślę, że nie trzeba się rozpisywać, iż w krajach gdzie więcej spożywa się mięsa i tłuszczów pochodzenia zwierzęcego zapadalność na raka jest o niebo większa. Jeśli dochodzi do tego jeszcze alkohol i papierosy to mamy prostą drogę do otrzymania informacji od lekarza za ileś lat, iż mamy w sobie nowotwór. Swego czasu we Francji przeprowadzono obszerne badania w wyniku których okazało się, iż jeśli pijesz często alkohol i do tego palisz grozi Ci 43 razy większe ryzyko na raka krtani i aż 135 razy wyższe ryzyko na nowotwór w obrębie nosa. Nadmierne spożywanie alkoholu jednak, w dzisiejszych czasach, na dodatek przy nieodpowiedniej diecie. głównie sprzyja powstawaniu nowotworu odbytu.

Można by jeszcze wiele pisać bo badań i literatury fachowej jak i dla laików na ten temat jest wiele na rynku.

Co jeść zatem wracam do postawionego wcześniej pytania. Gdybyśmy chcieli być idealni w zasadzie musielibyśmy stać się wegetarianami lub półwegetarianami, a no bo spożywanie ryb i owoców morza jest kluczowe. Musielibyśmy wyeliminować mięso, sery, tłuste mleko, a jedlibyśmy otręby warzywa, owoce popijając zielona herbatą najlepiej. Umówmy się, nie da się tak, ale da się wybrać z szerokiego wachlarza te składniki, które nam będą służyć, a nie sprzyjać rozwojowi nowotworów. Chude mięso, sałatki, orzechy, oliwa z oliwek, warzywa , owoce…ileż razy już to słyszeliśmy. Po czym idziemy na pizzę z podwójna ilością sera zapijaną piwem. Wszystko jest dla nas, ale pamiętajmy o takim magicznym słowie – umiar.

 

Opracowanie: Rudi Stankiewicz
Trener EFR nr.610805