Wróć do listy wpisów

Wzywanie mądrzejszych podczas udzielania pomocy

Dodano: 08.11.2018, Kategoria: Porady

Widzę często na swoich szkoleniach, że ten temat nie do końca jest jasny mimo, iż wydaje się, że oczywisty. No bo przecież na szkoleniach uczą aby szybko wezwać karetkę jak ktoś potrzebuje pomocy. Postaram się doprecyzować to zagadnienie aby było mam nadzieję przejrzyste i zrozumiałe.

Wzywanie mądrzejszych podczas udzielania pomocy

Musimy rozważyć dwa momenty podczas akcji ratunkowej.

Pierwszy

Czy mamy do czynienia z dzieckiem lub podtopieniem czy nie?

Drugi

Czy jesteśmy pewni, że wzywanie karetki jest potrzebne czy tylko myślimy, że dobrze by było ale tak na prawdę nie wiem co się dzieje.

Następnie omówimy sobie gdzie zadzwonić, co powiedzieć, kiedy dzwonić.

A zatem w pierwszym przypadku wspomnianym powyżej gdy ratownik laik, taki jak Ty zabiera się do udzielenia pierwszej pomocy przedmedycznej i ma doczynienia z małym dzieckiem to najpierw wykonuje podstawowe elementy ratownictwa, to co wie, co zrobić i co jest potrzebne, a dopiero w drugiej kolejności wzywa karetkę pogotowia, paramedyków, słowem mądrzejszych od siebie. Udzielamy około jednej minuty tej pomocy. Tak samo ma się sprawa w przypadku osoby, która ewidentnie podtopiła się i jest nieprzytomna. Najpierw udzielamy przez około minutę pomocy, a następnie koncentrujemy się na wzywaniu pomocy wyspecjalizowanej jednostki.

Dlaczego i skąd się ta reguła wzięła? Pytanie jest słuszne i zasadne. A mianowicie. Podczas międzynarodowej konferencji organizowanej przez ILCOR (międzynarodowa organizacja na rzecz resystutacji zrzeszająca wszystkie organizacje zajmujące się tematyką szkoleń z zakresu pierwszej pomocy przedmedycznej), ustalono, iż w przypadku dzieci i podtopień zanim ratownik wezwie pomoc powinien najpierw udzielić sam pomocy osobie poszkodowanej. W przypadku małych dzieci bowiem mniejsze jest prawdopodobieństwo tego, iż serce stanęło bo jest wadliwe jak u osób dużo starszych gdzie często miażdżyca i inne schorzenia powodują zatrzymanie akcji serca. Zakłada się wiec, że bardziej prawdopodobne jest to, iż dziecko straciło przytomność w wyniku tego, że nie może wziąć wdechu bo coś blokuje górne drogi oddechowe. Tak samo przy podtopieniach. Często jest tak, że serce jeszcze przez chwile działa, ale osoba z zalanymi górnymi drogami oddechowymi nie może samoczynne wsiąść oddechu. To jest właśnie powód dlaczego w tych dwóch przypadkach ratownik najpierw powinien coś zrobić, a dopiero potem skoncentrować się na dzwonieniu, szukaniu kogoś kto mógłby wezwać pomoc itd. Oczywiście mówię o sytuacji gdzie ratownik jest sam na sam z dzieckiem czy osobą podtopioną. Jak są świadkowie niech dzwonią od razu na pogotowie.

Skąd ta jedna minuta?

Wyobraźmy sobie takie zdarzenie. Jesteś na plaży, tłum i gwar trochę Cię zmęczył , a zatem postanowiłeś przejść się wzdłuż plaży sam na sam z naturą aby trochę odsapnąć od hałasu. Idziesz już dość długo. Masz tylko strój kąpielowy na sobie, okulary przeciwsłoneczne i powiedzmy czapeczkę na głowie. Hałas i gwar plaży ucichł. Jesteś wiec już dość daleko od plażowiczów idąc cały czas wzdłuż wody. Raptem widzisz, iż ktoś w wodzie na twojej wysokości i to nawet całkiem blisko brzegu pływając zaczyna robić dziwne wygibasy. Wreszcie domyślasz się, że ów osoba zaczyna się topić. W ostatniej chwili wchodzisz do wody i już z pod wody wyciągasz delikwenta. Dociągnąłeś go na brzeg, widzisz, że osoba ta jest nieprzytomna. Nie masz nikogo do pomocy, nikt Ci nie może pomóc, zastąpić Cię, ani podpowiedzieć co zrobić. Przypominasz sobie, że jest to podtopienie czyli trzeba zacząć od 5 wdechów ratowniczych. Tak też robisz i okazuje się, że osoba, niedoszły topielec zaczyna kaszleć, krztusić się , wypluwać wodę, aż w rezultacie otwiera oczy i wraca mu w pełni przytomność. To teraz pomyśl. Co by było jakbyś zastosował algorytm, że trzeba najpierw wezwać pogotowie. Przecież nie ma nikogo z Tobą, ą Ty nie masz z sobą telefonu komórkowego. Musiałbyś pobiec do tego gwaru i tam krzycząc zmotywować kogoś aby zadzwonił po pogotowie.

Zanim byś wrócił aby wreszcie coś zrobić z ta osobą, stan tej osoby byłby o tyle gorszy, że:

  1. a) Serce by już nie działało
  2. b) Już dłuższy czas organizm nie byłby zasilany w tlen

U dzieci podobnie. Stąd właśnie ta idea aby przez jedną minutę spróbować coś zrobić w tych dwóch przypadkach zanim zaczniemy dzwonić po pomoc.

Rozważmy teraz drugi przypadek. Często zdarza się tak, iż karetka pogotowia wzywana jest niepotrzebnie do sytuacji gdzie tylko Ci się zdawało, że to jest coś poważnego, a było to zwykłe omdlenie, chwilowe niedotlenienie. Oczywiście, jeśli to się zdarzy to osoba zdecydowanie powinna pójść na konsultacje do lekarza bo widać coś ze zdrowiem się dzieje, ale nie powinniśmy wzywać karetki pogotowie od razu do wszystkiego. Tak wiec w trakcie udzielania pomocy dobrym pomysłem jest poprosić kogoś aby został przy Tobie. Może się okazać, że przyda Ci się np. do podniesienia osoby ale nie koniecznie do wzywania pogotowia. Gdy po ocenie wstępnej stwierdzimy, że stan osoby poszkodowanej jest niestabilny, bądź też jest nieprzytomna mimo naszych starań aby się ocuciła, wówczas tak. Jak najbardziej wzywajmy pomoc. Równie dobrze może się okazać, iż widzisz iż ktoś jest leżący, podchodzisz i osoba od razu się obudziła, ocknęła i już normalnie z nią rozmawiasz. Nie ma wówczas powodu aby wzywać karetkę. Twoim obowiązkiem wówczas jako ratownika jest podpowiedzieć aby dmuchając na zimne osoba taka poszła na konsultacje do lekarza. Naturalnie gdy widzimy ewidentne zagrożenie życia wówczas natychmiast dzwonimy ale mówię tu o oczywistych przypadkach np. wypadek samochodowy, pożar, ciężki, nierównomierny oddech osoby poszkodowanej.

No i wreszcie gdzie powinniśmy zadzwonić i co powiedzieć. Mamy dwa proste numery do zapamiętania tj 999 lub 112. Co powiedzieć jak już się dodzwonisz? Nie musisz o tym wiedzieć ani starać się tego zapamiętać. Uwierz mi, Pani czy Pan który odbierze z drugiej strony zada Ci już właściwe pytania, a nawet pokieruje co trzeba zrobić zanim karateka pogotowia przyjedzie  o ile w ogóle będzie taka potrzeba. Na pewno ważne jest abyś się nie rozłączał. To dyspozytor zakończy rozmowę. Może na chwilę przerwać np. aby szukać najbliższego wozu pogotowia, śmigłowca, a Ty usłyszysz długą przerwę w słuchawce. Poczekaj aż zakończą rozmowę oni, nie Ty.

Opracowanie: Rudi Stankiewicz Trener EFRI nr 610805